Lucy kopniakiem otworzyła drzwi prowadzące do gabinetu Dareg’a Froza, po czym delikatnie się ukłoniła i ustawiła drzwi na pozycji początkowej. Mężczyzna patrzył się na nią wyłupiastymi oczyma, nie potrafiąc wypowiedzieć ani jednego słowa.
- Lllucy ? – dziewczyna usłyszała głos dobiegający za sofy. Spojrzała w tamtym kierunku lecz nikogo nie zauważyła. Po kilku sekundach, nagle zaczęła się powoli wyłaniać ruda czupryna, idealnie komponująca się z czarną sofą – Myślałem, że to jakiś atak terrorystów… - odetchnął z ulgą. Jednak nie na długo. Dziewczyna podeszła do niego, chwyciła do za marynarkę, po czym zaczęła go ciągnąć w stronę drzwi. – Lucy ? – zapytał niewinnie Loki.
- Gorzej… - powiedziała, nie rozumiejąc jej słowa, niewinnie przewrócił oczami - To wejście smoka! – po czym wywaliła go za drzwi. – Teraz ty! – wskazała palcem na kuzyna.
- Ja? – zaczął się rozglądać po gabinecie, niewinnym wzrokiem.
- CISZA! – krzyknęła uderzając dłońmi o blat biurka – Ja na początku zadaję pytania, a po upływie kilkunastu sekund mam dostać na nie odpowiedź, jeśli nie … - przemierzyła go wzrokiem – TO PRZYSZYKUJĘ CI TU TAKI ARMAGEDON, ZE KURWA SAM MI DIABEŁ POZAZDROŚCI!!!!!! ZROZUMIANO!!!??!?!? – kiwnął głową – Po pierwsze kim jesteś ?
- Twoim kuzynem- odpowiedział od razu
- Nie o to się pytam, więc CISZA! – wrzasnęła ponownie – Zapytam jeszcze raz. Kim jesteś ? I pytam tu o prawdziwy zawód.
- Lucy … - popatrzył na nią, po czym zrezygnowany rzekł – Mam nadzieję, że ta rozmowa nie wyjdzie poza ściany tego gabinetu ?
- Oczywiście.- obiecała dziewczyna
- Jak dobrze wiesz Levy MacGarden została przeniesiona do FBI. – Lucy kiwnęła głową – Obecnie jestem jej przełożonym, jako agent.
- Że, co?! – dziewczyna otworzyła szeroko usta, po czym usiadła na fotel, próbując posegregować myśli. – Ale …? Czy to ma związek ? Twoja …. Ehh praca, z tym co wydarzyło się 21 lat temu? Z Dragon Slayerami, moją matką, tym dokumentem ?
- Tak, to ma związek. Ale skąd o tym wiesz ? – zapytał Dareg
- Niesamowite … - powiedziała kiwając głową – Wszechwiedzący kuzyn czegoś nie wie … Kurcze czyżby jednak diabeł postawił postawić się mi ?
- Bardzo zabawne … - podsumował kuzyn
- Nieważne. Słyszałeś, że zmar… został zamordowany Makarov Dreyar. – poprawiła się. Kuzyn kiwnął głową – Zostawił jakieś dokumenty swojemu wnukowi Laxusowi, a ten po pogrzebie postanowił powiedzieć nam o nich. Tylko, że do cholery! – uderzyła w biurko – Dostaliśmy więcej pytań niż odpowiedzi, dlatego postanowiłam przyjść do kochanego kuzynka, by się czegoś od niego dowiedzieć, czytaj ! Wydusić z niego informację.
- Szatan! – podsumował Dareg. – Nie odpuścisz? – zapytał
- NIE! – odpowiedziała stanowczo Lucy.
- Dobrze, a więc powiem ci co wiem …, ale przyjdź do mnie, do mieszkania wieczorem, tu ktoś może nas podsłuchiwać… - powiedział ciszej
- Zgadzam się. – wstała, po czym skierowała się w stronę wyjścia
- A i zadzwoń do swojego mężusia i go przeproś! – krzyknął, gdy ta stała przy drzwiach
- Pieprz się! – odpowiedziała, po czym wyszła. Dareg otworzył szufladę, wyjmując z niej stare zdjęcie.
- Oj Laylo, jak ty wychowałaś to dziecko ? – uśmiechnął się do siebie, po czym schował zdjęcie i wrócił do pracy.
Lucy pędziła korytarzem siedziby Korporacji Heartfilia, rozmyślając nad wszystkimi sprawami, które ja dotyczyły.
- „On mnie okłamuje” – pomyślała – „Na 100% ! Czemu nagle mu się zachciało mówić? W tym musi być jakiś podstęp.” – wybiegła z budynku, po czym pojechała do swojego mieszkania przygotować gorący, ogromny posiłek.
Okolice ulicy Davidson, godziny wieczorne
Lekko się zataczając, przytulony do budynków szedł Gray, co chwilę popijając Żubrówkę.
- Kurwa!!!! – krzyknął na całe miasto
- Słucham ? – zaczęła uwodząco do niego podchodzić kobieta, w czerwonym gorsecie odsłaniającym piękne, dorodne piersi. Szła powoli starając się z każdej strony pokazać swoje ciało, swoje „wdzięki”, wszystko za co mogą zapłacić klienci.
- Nawet się nie staraj! Jestem tak upity, że pieprzyć mogę wszystko co się rusza1 – odpowiedział jej, chwiejnie idąc w jej kierunku. – Ile ?
- 60 kryształów za normalne, a z efektami specjalnymi 100 … Liczę, na drugą ofertę … - podeszła do niego chwytając dłonią, poniżej pasa, nabrzmiały członek.
- Mi to obojętne! Tylko nie próbuj mi robić dzieciaka, a raczej ja nie próbuję ci robić dzieciaka, a raczej … no wiesz co pierdolę! – machnął ręką w jej stronę – Nie chcę mieć dzieciaka jak moja „koleżanka”.
- Gray-sama ? – usłyszał nagle za sobą głos, odwrócił się i zaskoczony popatrzył na niebieskowłosą dziewczynę trzymającą torbę z zakupami w dłoniach.
- Ty też chcesz się ze mną pieprzyć ? – zapytał głośno, przez co Juvii wypadły z dłoni zakupy.
- Przykro mała, ja dzisiaj od niego biorę! – odpowiedziała prostytutka. Juvia podeszła do niej, po czym strzeliła jej Plaskacza prosto w lewy policzek.
- Wynocha! – syknęła przez zęby
- Już … - przerażona odeszła.
- Gray-sama, co się z tobą dzieje? – zapytała zmartwiona dziewczyna
- I co ? Dziwka mi uciekła! – ponownie krzyknął. Po chwili sam poczuł dłoń dziewczyny na swoim policzku, zachwiał się, a następnie upadł na ziemię. – Auuuuuu!!!! To bolało. – sięgnął po alkohol, by napić się, jednak dziewczyna wyrwała z jego dłoni butelkę i rozwaliła o chodnik. – Coś ty zrobiła!?
- Odprowadzę Gray-asama do domu! – obiecała
- Naprawdę ? – zapytał słodkim, niewinnym głosem.
- Tak! – potwierdziła dziewczyna, podniosła go, a następnie chwyciła w pasie i zaczęła prowadzić. – Gdzie Gray-sama mieszka?
- Tam … ! – wskazał palcem. Dziewczyna westchnęła, jednak odważnie poprowadziła go prosto do mieszkania. Gdy po wielu próbach udało jej się zaprowadzić mężczyznę do środka, wyłupiastymi oczami zaczęła patrzeć na syf i brud panujący w … chlewie.
- Chyba jednak Juvia dzisiaj nie odpocznie. – powiedziała do siebie, po czym zaprowadziła ledwie przytomnego Graya do sypialni i położyła go na łóżko. Następnie weszła do salony, rozejrzała się dookoła i poszła do kuchni po miotłę.
W okolicach mieszkania Darega Froze’a (czytaj pałacu)
Lucy stanęła jak wryta przed mieszkaniem swojego kuzyna, dopiero po chwili rozmyślań postanowiła zadzwonić. Nie musiała długo czekać, gdyż kuzyn szybko po nią wyszedł i wpuścił ją do środka.
- Zawsze się zastanawiałam, skąd bierzesz to wojsko, a tu się okazuje, że ty ich w domu przetrzymujesz… - podsumowała rozglądając się po ogromnym mieszkaniu.
- Wystarczy „cześć”. – powiedział Dareg – I wiesz dziwię się tobie, skoro do niedawna sama mieszkałaś w ogromnym domu…
- Ale już się odzwyczaiłam, a … i jakoś … nieważne. –usiadła wygodnie na sofie. Po chwili dosiadł się do niej kuzyn. – Słucham! – powiedziała wprost.
- Jestem agentem FBI już od … hoho 14 lat, praktycznie rzecz biorąc zostałem nim, właśnie przez to co zdarzyło się 14 lat temu … - „wyjaśnił jej”
- A można dokładniej? Co się wydarzyło? O co chodzi z tymi siódemkami? He?
- Wszystko po kolei Lucy. Teraz nie jesteś jeszcze gotowa by poznać całą prawdę, ale dzisiaj wiele się dowiesz… Boję się tylko, że za dużo. – odparł zmartwiony
- Musze poznać prawdę! – odpowiedziała zdecydowana
- Rozumiem. 21 lat temu była Smocza Wojna, 14 lat temu Wojna Zerefa z Acnologią, 7 lat temu tajemnicze zniknięcie siódemki Dragon Slayerów, a obecnie wiesz co się dzieje. Chociaż to już prawie kolejny rok minął od tamtych wydarzeń ? Zabawne…
- Można dokładniej ? – zapytała ponownie
- A co tak naprawdę chcesz wiedzieć? – popatrzył na nią.
- Czym się zajmujesz?
- Jestem agentem, który kontroluje wszystkie działania Acnologii, ostatnim było zabójstwo twojego ojca. – Dareg spojrzał na trzęsące się ręce dziewczyny – Sprawdzam wszystko, ale niestety ostatnie ich działania są niejasne, a najgorsze jest to, że nikt nie wie kto jest tak naprawdę prawdziwą Acnologią.
- Jak to ? – zapytała zaciekawiona dziewczyna
- W roku X763, kiedy skończyła się Wielka Smocza Wojna, myśleliśmy, że skończyło się wszystko. Jednak w jakiś sposób dokument, który próbował zdobyć Acnologia trafił w ręce Layli. Ukryliśmy go i zaczęliśmy szukać człowieka, rządzącego organizacją, by się go pozbyć. Udało się nam to po kilkunastu latach, jednak co to nam dało, skoro okazało się, że on nie żyje. – podniósł rękę na wysokość jej twarzy – I od razu uprzedzę twoje pytanie, wszystko wskazuje na to, że on nie żyje, ale Acnologia wciąż działa, więc kto ?
- A ktoś z jego bliskich, o ile takich miał ? Wiedział o tym ? – niepewnie zadała pytanie
- Niestety gdyby ktoś z bliskich o tym, by wiedział, to byś już dawno nie żyła. – odpowiedział jej wprost kuzyn. Wstała. Zaczęła chodzić po pokoju, starając się zrozumieć, jego słowa.
- Kim … kim ja jestem ? – po jej policzkach zaczęły spływać łzy
- Nie Jude nie był Acnologią! – podszedł do niej, chwytając za ramiona i próbując uspokoić.
- Na pewno?
- Na 100% - zapewnił ją.
- A Zeref ? Co z nim ? – popatrzyła na niego błagalnym wzrokiem by jej wyjaśnił i tę kwestię
- Najprawdopodobniej to legenda … Tak sądziłem do pewnego momentu. – podszedł do barku, nalewając sobie i Lucy brandy. – Wiemy, że istnieje, ale kim on jest ? Kto wie ? Mówią, że podczas wojny zamordował wiele ludzi, przez co miał stanąć przed sądem wojennym, ale … uciekł. Prawda, czy fałsz ? Ty to ocenisz.
- A ty kim jesteś ? – popatrzyła na niego delikatnym wzrokiem
- Ja ? – zapytał lekko zdziwiony – Jestem jak noc, jestem ciemnością i mrokiem. Jestem potworem … - ostatnie słowa wypowiedział szeptem, ale i tak Lucy mogła usłyszeć grozę i przerażenie w jego słowach.
- A ja ? – przełknęła głośno ślinę – Kim jest mój ojciec ?
- Lucy … - Dareg odwrócił się, po czym zapatrzył się obraz wiszący w salonie.
- ODPOWIEDZ!!! – krzyknęła
- Jeśli ci powiem, twoje życie, nie będzie takie samo, jak kiedyś … Nie będzie! – powtórzył
- Już dawno nie jest! A wolę się od ciebie dowiedzieć, niż tak jak wtedy od Levy, że nie jestem córką JUDA!!!!!!!!!!!!! – wrzasnęła upadając na kolana
- Ale dlaczego wtedy przeprowadziła badania ? – zapytał siebie – Chcesz wiedzieć ? – spojrzał na nią. Płakała. A jej łzy spadały na podłogę, podbijając się od niej.
- Chce! – odpowiedziała pewnie
Mieszkanie Gray’a
- Auuuuu!!! – gdy wstał, poczuł silny ból głowy, po czym zrezygnowany z powrotem, położył się na łóżko. Zaczął powoli oddychać, a następnie podjął kolejną próbę. Nagle do pokoju weszła dziewczyna, na początku jej nie poznał, dlatego powiedział tylko – Pewnie ci zapłaciłem, więc możesz już iść.
- Nigdy mi nic za nic nie płaciłeś Gray-sama. – odpowiedziała tajemnicza dziewczyna.
- Gray-sama ? – powiedział do siebie. Dopiero po jakimś czasie zrozumiał kim jest ta „kobieta”
- JUVIA?! – krzyknął, po czym złapał się za głowę, czując okropny ból.
- Proszę. – podała mu aspirynę i szklankę wody do popicia
- Dziękuję. – odpowiedział niewinnie – Pooo … Powiesz komuś? – zdecydował się po chwili zapytać.
- Nie. –odpowiedziała stanowczo – ale musi Gray-sama obiecać Juvii, że więcej nie będzie się spotykał z tymi kobietami!
- Ha ha ha. – zaśmiał się delikatnie – Przykro, ale mam w genach pieprzenie, więc nic tego nie zm…. – nie zdążył dokończyć, gdyz dziewczyna wymierzyła mu cios prosto w twarz, tym razem pięścią. – Aauuu!!! – krzyknął z bólu – Co to miało być?
- ZAMKNIJ SIĘ! – krzyknęła
- Juuuvia? – Gray nie wiedział co ma powiedzieć, po raz pierwszy zdarzyło mu się usłyszeć tak ostre słowa dziewczyny, skierowane w jego stronę
- Jeśli uważasz, ze jeśli to sprawa genów, to czy Juvia nie powinna być przestępcą?!?! – złapała go za ramiona i potrząsnęła nim – Czy Juvia nie powinna być PEDOFILEM?
- Co?! – krzyknął mocno zaskoczony Gray. Juvia odskoczyła od niego.
- A nic … - próbowała coś wymyślić, ale nie potrafiła.
- Juvia czy ty ? – chłopak powoli wstał, podchodząc do niej – Przepraszam.
- Juvia była molestowana przez swojego ojca. I co to czyni z niej przestępcę ?! – popatrzyła na niego ostrym wzrokiem
- „A, więc to dlatego mówi do siebie po imieniu… ” – pomyślał Gray – Nie, nie czyni to z ciebie przestępczyni.
- A ty ?! – przemierzyła go ponownie wzrokiem
- Ach .. – westchnął po czym usiadł – Moi rodzice byli bogaci, piekni, wysportowani … nic nam nie brakowało. Moja matka była naprawdę piękną kobietą, ale co z tego ? Ojczulek zawsze przyprowadzał je do domu, a matka co ? Nic tylko patrzyła, nawet czasami jej proponował … „Dołącz się, będziesz mogła się ze mną pieprzyć. Te panienki są całkiem niezłe… ”. Pomyśl szła, czy nie ? Oczywiście, że szła, bo gdyby wywalił ją z domu, nic by nie dostała. Miał za dobrych prawników, a ona za słabą wolę. Ale to było nic. Wtedy może jeszcze tego wszystkiego nie rozumiałem. Myślałem, że to „przyjaciółki tatusia” i tak mi mama tłumaczyła. Ale nagle … Pewnej nocy przyszedł do mnie tata, mama i przyjaciółka. Ojciec powiedział „A teraz jemu zrób dobrze, chłopak się musi uczyć …”. Matka na to patrzyła, ojciec na to patrzył, a ja nic nie robiłem. Po prostu byłem jak pusta skorupa… I tak się działo przez cały rok, a potem zginęli i wiesz co ? Nie płakałem ! Płakałem jak straciłem Ur, jak odszedł Lyon, a nie jak chowali moim rodziców … A teraz widzisz … nadal się uczę, nadal pozostał ślad. I ja … robię to co robię.
- Rozumiem… - powiedziała dziewczyna
- „Rozumiem … powiedziała. Ciekawe ? ” – pomyślał mężczyzna – „Od ilu lat chciałem to usłyszeć? To jedno słowo”
- Ale już koniec! Masz przestać? I nawet tym bardziej, skoro miałeś takie dzieciństwo, by nie powtórzyć błędu swoich rodziców! Gray-sama ? – cały czas na nią patrzył lekko zdziwiony.
- A, więc mam przestać powtarzać błędy rodziców ? – zapytał jej
- TAK! A ja w tym Gray-samie pomogę ! – obiecała
- A co będziesz za mną łaziła? – zapytał żartobliwie
- 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu! – powiedziała, na co Gray spadł z łóżka
- Co?! – dopytał się niedowierzając
- Kocham cię! – odpowiedziała. Gray nic odpowiedział, gdyż zatkało go. Juvia tylko delikatnie się uśmiechała – „Kocham Gray-samę od kiedy go poznałam, kocham go ! ”
Droga przy ulicy Magnistros
Jedni płaczą ze szczęścia, drudzy z żalu i bólu, jakie pozostawiają im słowa. Przez mroki ulicy szła dziewczyna lekko zataczając się, płacząc i co chwilę upadając na ziemię.
- Byłam pewna, że chcę znać prawdę! – cały czas sobie to powtarzała – Jaka ja byłam głupia. Czasami prawda jest bardziej bolesna od kłamstwa…
- Jeszcze raz zapytam, jesteś pewna!?– zapytał ponownie Dareg
- Tak! - odpowiedziała stanowczo.
- Jesteś córką Magnusa Heartfilii ! – rzekł jej szybko
- Cooo? – nie rozumiała, ani nie chciała rozumieć tych słów. - Czyli Jude był moim wujkiem? A pokrewieństwo? – nie potrafiła
- I Jude i Magnus zostali adoptowani przez Aferiusa Heartfilię. – wyjaśnił jej – Ale to nie to chciałaś wiedzieć…
- Skoro nie Jude to …. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! -krzyknęła łapiąc się za głowę
- Magnus był Acnologią, on zgwałcił twoją matkę, ty … - popatrzył na nią i zamilkł. Wstała, chwyciła płaszcz i wybiegła z mieszkania zatrzaskując za sobą drzwi. Biegła, biegła i biegła, płacząc, płacząc i płacząc.
- Byłam pewna, że chcę wiedzieć, a więc jestem dzieckiem z gwałtu, a może coś więcej ? Wybiegłam, więc się nie dowiem … ale mama mnie kochała ? Prawda ? Prawda? Prawda? – rozglądała się dookoła, próbując usłyszeć odpowiedź. – Mamo ? – zapytała ponownie. – Ale dlaczego w takim razie zginęłaś ? A to oni się tak wpierniczyli ! Prawda? To oni ? – zaczęła się rozglądać, gdy nagle GO ujrzała. Ukryła się za budynkiem. – Chyba to mój szczęśliwy dzień! Zabiję go! – powiedziała do siebie patrząc na NIEGO – To on zabił mi mamę … - Jellal szedł powoli, w stronę starej fabryki.
